Caylus (edycja angielska)
Podstawowe informacje
| Liczba graczy | 2-5 |
| Zalecany wiek | od 12 lat |
| Czas zabawy | ok. 90-120 minut |
| Autor | William Attia |
| Wydanie | angielskie |
| Instrukcja | polska |
| Złożoność | dla średnio-zaawansowanych |
| Zależność językowa | brak tekstu |
niedostępny
dodaj do przechowalni
Opis
Jest rok 1289. Wraz z rozwojem terenów granicznych Królestwa Francji, Król Filip postanowił zbudować nowy zamek. Aż do teraz, Caylus było małą wioską, ale już niebawem robotnicy, rzemieślnicy i architekci zjadą z całego kraju skuszeni perspektywą pracy przy wspaniałej budowli. Dzięki temu, miasto wokół rozwija się wraz z postępem prac budowlanych.
Gra jest całkowicie pozbawiona losowości. Oznacza to, że Twoja wygrana lub przegrana zależy tylko i wyłączone od Twoich decyzji oraz posunięć innych graczy - żadnych rzutów kostką lub pecha w ciągnięciu kart!
Celem każdego z graczy jest uzyskanie jak najwięcej punktów prestiżu, które zdobywa się poprzez budowanie budynków na planszy, budowanie elementów zamku oraz zamianie zdobytych surowców na punkty prestiżu. Każdy z graczy po kolei stawia posiadanych robotników na wybranych polach, które pozwolą mu później wykonać konkretne akcje - zbudować budynek danego typu, zdobyć konkretny surowiec, postawić kolejny fragment zamku.
Zdobyte nagrody i wyróżnienia:
- 2011 Juego del Año Tico - nominacja.
- 2006 International Gamers Award - nagroda główna.
- 2006 Deutscher Spiele Preis - nagroda główna.
- 2006 Nederlandse Spellenprijs - nagroda główna.
- 2006 Spiel des Jahres winner, Special Award for Complex Game - nagroda główna.
- 2006 BoardGameGeek Golden Geek - nagroda główna, Game of the Year' and Best Gamer's Game.
- 2006 Hra roku (Czech Game of the Year) – nominacja
- 2005 Tric Trac d'or (France), Game of the Year - nagroda główna.
- 2005 Meeples' Choice Award - nagroda główna.
| Zawartość pudełka: | Warto zobaczyć: |
|
Wyświetlane są wszystkie opinie (pozytywne i negatywne). Nie weryfikujemy, czy pochodzą one od klientów, którzy kupili dany produkt.
Michał Pawlak
Znakomita Gra
Michał Sobociński
Gra strategiczna z zarządzaniem surowcami w najlepszym wydaniu. Budowanie średniowiecznego zamku do dziś bawi i nadal niewiele nowszych tytułów jest w stanie się z nim mierzyć. Klasyk, gdzie przy braku losowości każda partia może wyglądać zupełnie inaczej. Jednocześnie wymaga od nas planowania kilku ruchów do przodu, daje za to w zamian o wiele więcej.
Krzysztof Budny
Do Caylusa podchodziłem jak do jeża. Wersja karciana (Magna Carta) absolutnie mi się nie podobała. Grafiki jakoś nie pociągały. W lato poszukiwałem gry do partii trzyosobowych. Dość ciężkiej, o nieskomplikowanych zasadach. Niebrzydkiej. Szperałem, wertowałem instrukcje. W chwili zwątpienia sięgnąłem po sztandarową pozycję Ystari. Była napisana bezbłędnie, bez niedomówień. Zamówiłem. Grę odebrali znajomi, gdyż w międzyczasie wyjechałem na zasłużone wakacje. Miło było w gorący sierpniowy dzień otrzymać taką odpowiedź na ,,jak tam budowa zamku”: ,,to bardziej budowa podzamcza, ale super”. Trafiłem. Z prostej mechaniki: postaw swojego pracownika, potem wykonaj akcje budynku na którym on stoi wykrzesano wspaniały płomień. Być może dziś pojawiają się gry dodające coś nowego do ,,worker placement”, jednak to Caylus był pierwszy. Jak Elvis, The Beatles, Deep Purple, Black Sabbath i Queen. :) Nie do przecenienia jest również przesuwanie znacznika nadzorcy – umożliwia to burzenie innym planów, lub zapewnienie powodzenia swoim, przyspieszanie lub przedłużanie partii. Pomimo bardzo prostego rdzenia cała rozgrywka jest mocno urozmaicana przez... zachowania samych graczy. Nowe pomysły na realizowanie planów. Zdarzają się partie gdy prawie do końca podzamcze pozostaje drewniane, bywają takie w których każdy opływa w złoto, innym razem trwa wyścig o łaski królewskie. Wszystko to stworzone właściwie bez elementu losowego (pojawia się tylko przy początkowym rozstawieniu kilku budynków), przez dostawianie drewnianego walca na kartonowe płytki. Geniusz. Przy czym – niska złożoność zasad nie oznacza łatwych wyborów. Gra jest dość ciężka. Nie wymaga takiego wysiłku intelektualnego jak powiedzmy Reef Encounter, ale zmęczenie intelektu daje się odczuć. Zdecydowanie jedna z najlepszych gier jakie mam szczęście posiadać w swojej kolekcji. Jest kilka ,,ale” - dotyczą one jednak doboru (liczby) graczy do partii. Po pierwsze – ze względu na swój ciężar – często gracze namyślają się dość długo przed swoim ruchem (niestety), więc nie polecam gry z wiecznymi analitykami. Po drugie – ze względu na pierwsze – nie polecam w pełnym pięcioosobowym składzie – mogą się całkiem mocno dłużyć. Zdecydowanie najlepiej sprawdza się w trzy osoby.
Irek Winnicki
Tyle ciekawych pozycji trafia na rynek każdego roku, że ciężko sięgnąć po tytuł sprzed tylu lat. Ale jak napisali poprzednicy ta gra jest naprawdę wyjątkowa. Nie wiem dlaczego, ale przy Caylusie emocje sięgają zenitu. Fantastycznie jest uczyć się tej gry z każdą kolejną partią. Kiedy zaczniecie dostrzegać coraz większe możliwości łączenia różnych akcji, gra spodoba Wam się jeszcze bardziej. Gwarantuję!
Radosław Ciechowski
No nie ukrywam, że było to dla mnie rozczarowanie. Jeden z pierwszych worker placementów, ale na pewno nie pierwszy, bo np. znany fetyszysta kluczy (autor m.in. Keyflowera) zrobił wcześniej 3 worker placementy (m.in.: Keydom i Keythedral). Tak właściwie to nie wiem co napisać o samej grze, poza tym że jako całość mi nie pasuje. Jest worker placement, jest wykonywanie akcji w kolejności, budowanie zamku, budowanie budynków, przemieszczanie burmistrza (który może sprawić, że część osób swoich akcji nie wykona), zmienny koszt korzystania z budynków zależnie od ilości osób, które spasowały itd. No i nijak mi to nie gra razem. Akcje budynków to głównie: zbieranie zasobów, wymiana zasobów i budowanie lub przekształcanie budynków. Właściciel budynku otrzymuje jakąś korzyść jeżeli skorzysta z niego inny gracz (ten element został później wykorzystany np. w LoW). Przy czym jakieś to wszystko takie nijakie. Mamy szereg budynków dających jedną kostkę, potem pojawią się budynki co dają 2 kostki, potem 3 kostki, no generalnie czujecie o co chodzi :P. Są różne typy budynków i mają inny koszt, ale ponownie jakoś tego nie czuję. Wróćmy dla porównania do wspomnianego wcześniej LoW-a, który czerpie garściami z Caylusa, ale jest prostszą grą, nie mniej jednak tam to zasobozbieractwo dawało mi więcej funu, szczególnie jak się dozbierało na jakieś interesujące zadanie dające jeszcze jakąś cechę specjalną itp. W Caylusie ten element mi tyle frajdy nie daje i uważam, że istnieje obecnie szereg ciekawszych gier zarówno tych lżejszych jak i cięższych.
Damian
Kolejna gra na podium ciężkich euro gier. Dopracowana podobnie jak puerto rico, bardzo wysoki poziom wykonania, przemyślenia, który pozwala graczom zgłębiać tajniki gry przez długi czas. Ale niestety z dostępnością jest bardzo ciężko, jak tylko się pojawi to trzeba brać :)
Oleksandr Parubets
Prawie trzy godziny walczyliśmy jak równy z równym, ale za dwa ruchy do końca partii doświadczenie zrobił swoje, i guru Caylus wyrwał do przodu dzięki budowie niebieskiego budynku, który przynosił właścicielowi dużo punktów i pozwolił się wyprzedzić. Ja zajął zaszczytne drugie miejsce, z czego był bardzo zadowolony. 8/10
Rafał Głowacki
Gra która wytrzymała (w mojej ocenie) próbę czasu i wciąż jest jednym z lepszych mózgożerów. W dodatku jest pełna nieczystych zagrań i przesycona negatywną interakcją (a to jest to co tygryski lubią najbardziej), więc tytuł ten jest zdecydowanie nie dla każdego. Jeśli ktoś lubi grzeczne pasjanse w miłej atmosferze, to lepiej niech nie siada do tej gry, bo skończy się na :flip a table:. Dobrze się gra na 2 osoby, choć wtedy jest podatna na efekt kuli śniegowej: popełnisz 2 błędy i przeciwnik ci odjedzie, tak że nie ma w zasadzie szans na dogonienie go. Przy 3-4 osobach gra się optymalnie, czyli czacha dymi. Niby w 5 osób też można, ale to już za duży downtime i robi się trochę za dużo przepychanek na planszy, przez co wkrada się mały chaos w rozgrywkę.Więcej energii poświęca się na walkę na torze kolejności oraz wybieranie pól akcji, które pozostały do wyboru, niż na wymyślanie spójnych, współgrających zagrań. Dla mnie klasyk, który ma stałe miejsce w mej kolekcji. Gra kompletnie niezależna językowo, więc po ściągnięciu z internetu polskiej instrukcji można grać w każde wydanie językowe. POLECAM!