Last Will (edycja angielska)
Podstawowe informacje
| Liczba graczy | 2-5 |
| Zalecany wiek | od 11 lat |
| Czas zabawy | ok. 60-90 minut |
| Autor | Vladimír Suchý |
| Wydanie | angielskie |
| Instrukcja | angielska |
| Złożoność | dla średnio-zaawansowanych |
| Zależność językowa | brak tekstu |
niedostępny
dodaj do przechowalni
Opis
Odszedł od nas wuj Stefan... Hurra!
Oto pojawiła się szansa na łatwe wzbogacenie! Co prawda nigdy wuja nie znałeś, ale słyszałeś różne opowieści na jego temat. Był jednym z tych milionerów, którzy dorobili się majątku w czasach rozkwitu wiktoriańskiej Anglii. Był także samotnikiem, zbyt zaabsorbowanym robieniem interesów, aby zawiązywać jakiekolwiek bliższe relacje.
Na łożu śmierci zlustrował swój wielki majątek i doszedł do wniosku, iż tak naprawdę nigdy nie miał czasu się nim nacieszyć. Postanowił zatem pozostawić go temu ze swoich krewnych, który z wydawania jego pieniędzy potrafił będzie cieszyć się najbardziej. W swym testamencie wuj zostawił każdemu z potencjalnych spadkobierców pewną sumkę. Ten, który wyda ją najszybciej otrzyma całą resztę majątku.
Lecz nie myślcie sobie że wydawanie pieniędzy jest łatwą sprawą...
| Zawartość pudełka: | Warto zobaczyć: | Pasujące koszulki: |
|
Wyświetlane są wszystkie opinie (pozytywne i negatywne). Nie weryfikujemy, czy pochodzą one od klientów, którzy kupili dany produkt.
Piotr Rubik
Bardzo fajna ekonomiczna gra planszowa o jakże odmiennym temacie od innych. Przecież wszyscy wolimy trwonić pieniądze, a tutaj możemy to robić bez żadnych zmian w naszym portfelu :) Gra polega głównie na tworzeniu jak najlepszych combosów z kart, skutkiem czego będziemy wydawać jak najwięcej pieniędzy. Nie jest to łatwe, ponieważ najlepsze akcje mogą podebrać nam współgracze. Będzie w tym sporo humoru, ale także trochę pomyślunku :) Wykonanie na wysokim poziomie. Bardzo ładne drewniane 'kapelusiki' i inne elementy. Polecam bo to fajna i w miarę przystępna gra.
Radosław Ciechowski
Standardowo w każdej grze musimy zdobywać punkty, pieniądze, zasoby itd. Ostatnia wola prezentuje dokładnie odwrotne podejście do tematu, tym razem musimy jak najszybciej wydać pieniądze. Chociaż gra sama w sobie nie jest rewolucyjna to zmiana podejścia ze zdobywania na wydawanie jest całkiem interesująca i w ciekawy sposób odmienia oklepany schemat.
Krzysztof Budny
Ostatnia Wola nie jest grą wybitną mechanicznie. Nie jest też złą. Jest solidna. Kapci z nóg nie zrywa. Nie powoduje, że w trakcie partii osiwiejemy. Raczej nie będzie wspominało się genialnych zagrań. To jednak bardzo dobra gra, prawie wybitna Dlaczego? Bo Temat. :) Temat w tej grze robi wszystko. Tworzenie ,,kombosów” z kart byłoby takie sobie, gdyby nie temat. Nie ma to jak zbudować imperium… (anty?)kulinarne i codziennie wydawać grube tysiące funtów na wyjścia do restauracji z dwoma prywatnymi kelnerami, kucharzem i wesołą kompanią konia, psa i miłej panny (kolejność przypadkowa). Ostatnia Wola w każdej partii opowiada trochę inną historię spadkobierców ekscentrycznego (bo bogatego) wuja. Z lekka durnowatą, osadzoną w XIX wiecznym Albionie. Nie będzie więc grą dla wszystkich. To gra w budowanie najlepszej kombinacji kart i najlepsze wykorzystanie dostępnych akcji. Interakcja jest. Bardzo subtelna, z każdą partią widać ją ostrzejszą. Powiedzmy – nieco słabsza niż w Race for the Galaxy. Różne początkowe kwoty do wydania nie tylko zmieniają czas rozgrywki, ale też zmieniają diametralnie stosowane strategie (np. opłacalność zakupu nieruchomości). Moim zdaniem najprzyjemniej gra się przy dużych kwotach do wydania – mamy czas rozwinąć silniczek wydający pieniądze. Wariant dwuosobowy działa całkiem zgrabnie – nie symuluje się trzeciego gracza, lecz blokuje plany dnia, niedostępne ani dla nas, ani dla przeciwnika. Bardzo przyjemna minigra blefu. Wydanie stoi na wysokim poziomie. Jakość komponentów z wyższej półki. Grafiki idealnie trafiają w mój gust. Czas gry oscyluje w okolicach 45-90 minut. Pozostaje mi polecić ten tytuł, przynajmniej do spróbowania. Nie wyprze Puerto Rico, Caylusa, czy innych klasyków z panteonu najlepszych eurogier. Znajdzie jednak swoich wielbicieli.
Karol Mróz
Ostatnia Wola nada się dla niemal każdego, kto lubi gry średniej ciężkości i woli usiąść do czegoś dwa-trzy razy po godzinie niż zagrać jedną partię 3-4 godziny, kto doceni ładne wykonanie, fajny, ciekawy temat i to coś wyróżniającego ją od innych. W Ostatniej Woli mamy do czynienia z oryginalnym pomysłem - wygrywa ten, kto przepuści swój majątek jak najszybciej. Niby nic, ale świetnie, że nie ma punktów zwycięstwa i rozwiązano to w ten sposób. Dodatkowo wszystko ma w tej grze uzasadnienie. Jeżeli jedziemy na rejs sami, to wydamy mniej, ale jeśli weźmiemy ze sobą dziewczynę, psa, dwa konie lub kucharza, to wydamy znacznie więcej. Jeżeli mamy posiadłość, to nie możemy zbankrutować. Jeżeli dbamy o dom, to wydajemy pieniądze, a nie dbając, doprowadzamy nieruchomość do ruiny, przez co spada jej wartość. W grze jest sporo kart, można spróbować kilku strategii prowadzących do bankructwa i wszystkie się sprawdzają. Zasady są jasne i po kilku miesiącach przerwy łatwo wrócić, natomiast jest dość rozwinięta ikonografia, którą przez pierwsze 2-3 gry trzeba przyswoić. Wydanie cudowne, stosunek ceny do zawartości na 5. Bardzo polecam.