Ora et Labora (edycja angielska)
Podstawowe informacje
| Liczba graczy | 1-4 |
| Zalecany wiek | od 12 lat |
| Czas zabawy | ok. 120-150 minut |
| Autor | Uwe Rosenberg |
| Wydanie | angielskie |
| Instrukcja | angielska |
| Złożoność | dla średnio-zaawansowanych |
niedostępny
dodaj do przechowalni
Opis
Ora et Labora (łac. módl się i pracuj) jest grą osadzoną swoją fabułą w średniowiecznym klasztorze. Każdego dnia mnisi modlą się. Przede wszystkim jednak ciężko pracują, zarówno w murach swojego klasztoru jak i poza nim.
Gracze wcielają się w role opatów i wysyłają podległych sobie mnichów (przeora i dwóch braci zakonnych) do budynków, w których wytwarzane są różnego rodzaju dobra. Ilość wytwarzanych dóbr wskazuje kierat na kole produkcji. Gracze wysyłają mnichów również do budynków, w których dobra podstawowe są ulepszane. (Przykładowo: w Mielerzu torf przetwarzany jest na opał).
Na początku gracze posiadają jedynie małą prowincję zakonną, czyli skrawek ziemi (w postaci planszy 2x5 pól) porośnięty częściowo lasem, a w części pokryty torfowiskiem. Prowincja ta jednak będzie w przyszłości rozwijana poprzez zakup kolejnych terenów. Gra przerywana jest pięciokrotnie w celu przeprowadzenia fazy osad, podczas której gracze mogą budować w swoich prowincjach osady. Dzięki umieszczaniu ich w sąsiedztwie budynków o wysokiej wartości gracze mają możliwość zdobycia bardzo dużej liczby dodatkowych punktów zwycięstwa. Budynki i osady mogą być budowane niemal na każdym pustym polu prowincji. Najważniejszy wyjątek stanowią budynki klasztorne (dla odróżnienia oznaczone intensywnym kolorem tła pola z nazwą budynku oraz pola z ikonami), które muszą do siebie przylegać. To powoduje, że w trakcie gry klasztory stają się coraz większe.
| Zawartość pudełka: | Warto zobaczyć: | Pasujące koszulki: |
|
Wyświetlane są wszystkie opinie (pozytywne i negatywne). Nie weryfikujemy, czy pochodzą one od klientów, którzy kupili dany produkt.
Paweł Kajak
Ora et Labora jest moją ulubioną grą autorstwa Uwe Rosenberga. Rozwijając nasze opactwo tworzymy ciągi pozwalające produkować dobra i przetwarzać je w inne, bardziej zaawansowane. W czasie rozgrywki daje się odczuć typowy dla Rosenberga syndrom za krótkiej kołderki ale nie jest on tak bardzo dokuczliwy jak w Agricoli. Gra pozwala na pewną dozę interakcji między graczami poprzez wysyłanie swoich zakonników do budynków znajdujących się w klasztorach innych graczy aby skorzystać z ich funkcji. Jeśli jedna z zaplanowanych przez nas akcji zostanie akurat zablokowana przez pionek przeciwnika wciąż mamy do wybrania kilka innych opcji, niemal równie dobrych w danej sytuacji. Dróg do zwycięstwa jest kilka, co z jednej strony jest niewątpliwą zaletą gry, z drugiej jednak powoduje, że w pierwszych partiach gracze mogą mieć problem z wyborem właściwych akcji na początku rozgrywki. Gra zawiera dwa warianty rozgrywki (różniące się zestawami dostępnych budynków), co w połączeniu z możliwością wyboru ścieżki rozwoju naszego opactwa skutkuje dobrą regrywalnością tytułu.
Damian
Jak dla mnie to jest to gra bardzo podobna do agricoli, jakoś klimat ekonomii przez te karty dla mnie się zatarł. Wprowadzona interakcja jest na plus, ale szukając bardzo ekonomicznej gry wg. mnie lepiej uderzyć w Goa, która lepiej się sprawdza w 2 osoby ew. też puerto rico.
Łukasz Czechyra
Mechanicznie oczywiście bardzo podobna do innych gier Rosenberga (to typowy worker-placement), ale nie ma tu takiej presji na gracza jak choćby w przypadku Agricoli, gdzie trzeba zadbać o mnóstwo rzeczy. Tu nikt nas nie skarci jeśli będzie nam czegoś brakować, nie trzeba nikogo żywić, po prostu rozwijamy swoje opactwo i spokojnie nabijamy punkty. Duże urozmaicenie wprowadza kierat.
Rafal
Kolejna gra Uwe Rosenberga. Klimatycznie idealnie wpisuje się w styl tego autora. Ora et Labora to bardzo dobra gra, w której gracze przede wszystkim muszą planować, gdyż nie sposób jest korzystać ze wszystkich akcji. To dobrze obrana strategia jest kluczem do wygranej. Dróg do zwycięstwa jest wiele, dlatego trzeba podjąć właściwe decyzje. Dwa warianty rozgrywki zwiększają regrywalność tytułu. Pomysł na grę ciekawy, choć dla wielu graczy może wydawać się wtórny.
Michał Marciniak
Bardzo klimatyczna gra jak na tego autora. Gra wymagająca, ale bardzo przyjemna. Polecam
Maksymilian Piech
Gra ogólnie dobra dla wszystkich, ale mam wrażenie że polubią ją w większości jedynie fani planszówek Ekonomicznych. Ja jako fan ko-operatywek miałem okazję zagrać w nią z przyjaciółmi (fanami ekonomicznych) i innymi (fanami innych typów planszowek), no i tu powstał rozłam. Economic fans byli zachwyceni , my jednak którzy nie gustujemy w tym klimacie, ale zdarza nam się trafić na Ekonomikę wciągającą, nie byliśmy zbytnio zachwyceni. Ja osobiście odstąpiłem po którymś razie, bo nie ma w niej "triggera" szczególnych emocji dl mnie. Lecz jesteś fanem Euro to gra na pewno Cię zachwyci bo na tym poziomie jest fajnie skonstruowana. No a dla graczy mojego kalibru mogę jedynie powiedzieć, najpierw sami z kimś zagrajcie nim kupicie by się zwyczajnie nie zawieść i nie odłożyć na półkę. Jeśli jednak do was przemówi jej mechanika rozgrywek, na pewno szybko sami ją kupicie. A przynajmniej ja to tak odczuwam :))) .
Zbigniew Rzepiejewski
Gra w 100% ekonomiczna. Typowy worker-placement. Mechanika jak u Uwe Rosenberga jest dość prosta, czyli w tym przypadku wykonujemy dwie z trzech dostępnych akcji: -wysyłamy swoich mnichów do pracy(do wcześniej wybudowanych budynków) -karczujemy las lub torfowisko -budujemy budynek za posiadane zasoby. Jednak jak w Le Havre cała istota rzeczy tkwi właśnie w kartach budowanych budynków. Musimy zbudować sobie odpowiednie ciągi produkcyjne, które w konsekwencji dają nam dużo punków zwycięstwa. Dróg do zwycięstwa jest tu bardzo dużo i na początku można mieć z tym duży problem. Kto pierwszy poukłada sobie odpowiednią taktykę gry, ten zdecydowanie wygrywa. Trzeba mieć mocną wyobraźnię aby to wszystko ogarnąć w myślach. Jest dużo ciekawych rozwiązań. Przede wszystkim kierat z surowcami, który bardzo upraszcza dystrybucję owych dóbr, osoba Przeora-dodatkowa akcja przy zakupie budynku, jak przeor jest jeszcze nieaktywny, skorzystanie z budynków innych graczy( nowość- za wypicie z gospodarzem wina lub whisky, to zależy od wariantu gry, karty osad, wokół których rozbudowujemy nasze budynki, za co dostajemy dodatkowe pkt. zwycięstwa. Gra jest fatalnie wykonana. Chodzi przede wszystkim o plansze do gry, są bardzo cienkie i się skręcają. Wykonane są ze śliskiego materiału. Cała baza gry oparta jest właśnie na rozbudowie naszego klasztoru, bo na początku dostajemy niewielki areał do zagospodarowania, który w przyszłości będziemy musieli rozbudować( dokupować owe planszetki z różnym rodzajem terenu) . Zła jakość tych planszy sprawia, iż wszystko z nich spada, ciągle się przesuwają i trzeba je nieustannie poprawiać, co oczywiście odbija się na jakości rozgrywki. Zdarzyło się że Ora et Labora kupiłem razem z gra Ships, wydaną chyba przez angielskie wydawnictwo "Treefrog Games". Porównując- to Nasze rodzime wydawnictwo "Lacerta" wygląda jak bardzo uboga krewna. Pomimo tych mankamentów grę polecam dla wytrawnych "geeków".
Wojciech Wiśniewski
Jedna z najgorszych gier, w jaką grałem. Mam wrażenie, że powstała, zanim Uwe się połapał, że z prototypu można też rzeczy usuwać, a nie tylko dokładać. Ile tu jest rodzajów zasobów? 21! Mało tego, one mogą występować w 4 różnych rolach (opał, punkty, żywność i monety). A, żeby nie było tak łatwo, to zboże jest warte... 1/2 opału! Żeby nie było tak łatwo, to grę można zagrać w dwóch wariantach, które różnią się tym, że w jednym gra się winem, a w drugim piwem - za każdym razem rozgrywkę trzeba przygotować inaczej. Gra ma w ogóle 440 żetonów! Instrukcji jest bodaj 4, nie wiadomo, co czytać najpierw. Mamy 5 rodzajów terenu, a budynki można stawiać tylko na wyznaczonych rodzajach terenu. Dla morza istnieje tylko jeden budynek w całej grze, który można na nim ustawić... Mógłbym to jeszcze ciągnąć, ale myśl przewodnia jest jasna - gra sobą oferuje tylko mnóstwo administracji, a fun z rozgrywki zjada całkowicie.